Nasza wyprawka dla niemowlaka…

Kochani! W tym tygodniu załatwialiśmy wiele spraw, korzystając z czasu, który mamy w domu:) Chcieliśmy na początku pokazać Wam, co dzięki Waszym wpłatom już udało się dla Jagusi załatwić. Przenośny koncentrator tlenu (1 350zł) Zawsze mieliśmy problem jak podać tlen np. w samochodzie. Przyznam, że zdarzało się nam ryzykować i gnać do szpitala o wieleCzytaj dalej „Nasza wyprawka dla niemowlaka…”

Ludzie duchy…

Wydarzenia ubiegłego tygodnia odcisnęły na mnie kolejny, nie pierwszy ślad. Po raz kolejny to ja czułam się jak człowiek duch. Pogorszenie przyszło tak gwałtownie jak jeszcze nigdy. Rano uśmiechnięta dziewczynka, która zjadła całą kaszkę na śniadanie, zrobiła zadane ćwiczenia voyty i przede wszystkim trzymała saturacje. Po południu była ledwo żywa. Zadzwoniliśmy od razu po karetkęCzytaj dalej „Ludzie duchy…”

Najtrudniejszy pierwszy krok, potem łatwo mija rok…albo i nie…

Ponieważ mam już starsze dzieci to doskonale pamiętam te chwile i radość kiedy dostrzegamy pierwszy uśmiech, kiedy maluch siada, potem stoi, robi pierwszy krok, pierwsze siusiu na nocnik, pierwsze „mama” lub „tata”. To takie kroki milowe, które tyle ułatwiają, są naturalne i oklaskiwane przez całą rodzinę. W minionym roku w Jagodowym świecie też mieliśmy takieCzytaj dalej „Najtrudniejszy pierwszy krok, potem łatwo mija rok…albo i nie…”

Roczek!

Pamiętam jak rok temu obiecywaliśmy sobie, że na pierwsze urodziny zaprosimy całą rodzinę, wszystkich bliskich i będziemy świętować i cieszyć się z biegającą wszędzie Jagunią. I chociaż ilość osób ze względu na brak odporności musiała być bardzo okrojona, a ja podejrzewałam, że kroi się kolejna infekcja to Święto musi być! Zasłużyła na nie bardzo. ByłyCzytaj dalej „Roczek!”

Zamknięta w skorupce…

O Jagódce myślę zawsze jak o Siłaczce. Czy ktoś dałby wiarę, że tak maleńkie ciałko podejmie walkę, mimo tylu obciążeń? Jakie cegły spadły na jej małe plecki? Wada serca-vsd-czyli ubytek między komorami serca. Jest dość spory i czuję w kościach, że operacja zaplanowana na maj a cudownie odroczona, jednak nas nie minie… Wylewy dokomorowe drugiegoCzytaj dalej „Zamknięta w skorupce…”

„Ważne jest kilka tych chwil, tych na które czekamy…”

Chyba najpiękniejszą chwilą narodzin jest moment kiedy rodzice przytulają po raz pierwszy swoje dzieciątko. Noworodek jest przecież przestraszony, mało co widzi, boi się. Dotyk i ciepło mamy uspokaja je. Morze pocałunków i pieszczot, poznawania maleństwa kawałek po kawałeczku. Jego zapach, miękkość skóry, paluszki, nosek…Wyobraźcie sobie, że ta chwila musi być przesunięta w czasie. Czekanie naCzytaj dalej „„Ważne jest kilka tych chwil, tych na które czekamy…””

Operacje… operacje…

Nie było dobrze. Jagoda nie rosła i nie wzmacniała się każdego dnia. Wręcz przeciwnie. Respirator chodził na najwyższych obrotach, a stuprocentowy tlen, nie wystarczał do wentylacji. W takich przypadkach oddycha się tlenkiem azotu. Głównym winowajcom był otwarty przewód tętniczy Bottala, który w brzuchu mamy jest niezbędny, a który zamyka się samoistnie z pierwszym oddechem noworodka.Czytaj dalej „Operacje… operacje…”

Jagoda i jej historia… od początku!

23 sierpnia 2015 roku to niedziela, która wywróciła nasze życie do góry nogami. W szpitalu byłam już pięć tygodni, leżąc i drżąc o życie Małej. Każdego dnia obie traciłyśmy siły. Lekarze co parę dni przygotowywali nas na to, że nie będzie szczęśliwego zakończenia. Byłam w 24 tygodniu ciąży. Według publikacji medycznych, tylko 5% dzieci urodzonychCzytaj dalej „Jagoda i jej historia… od początku!”