Nie zawsze tak będzie…

Od 24 lutego większość z nas zamarła…Tak ciężko przyjmować wszystkie wiadomości, tak ciężko odnaleść się, uwierzyć, że jak to? Jak to z dnia na dzień świat zmienił się tak bardzo?

Kiedy urodziła się Jagoda ogarnęła mnie tak wielka niemoc i rozpacz, jakiej sobie wcześniej nie wyobrażałam. Dotarło do nas, że NIC nie zależy już ode mnie. Choćbym sprowadziła stu najlepszych lekarzy, dała najdroższe leki, zrobiła wszystko, to nawet medycyna ma swoje granice. Nie wiedziałam co się wydarzy, bałam się tak bardzo, że utracę dziecko, że skupiałam się tylko na tym. Płakałam godzinami, bo każda godzina i dzień niewiedzy, czy będzie dobrze rozwalał mnie psychicznie. Świat się skończył. Nie wiedziałam ,który to dzień tygodnia, nie ważne było, czy ktoś wygrał jakiś tam mecz, czy ktoś wygrał jakieś tam wybory, to wszystko było nieważne… Być może w ostatnich dniach czujesz się podobnie…

Przez ostatnie lata, nieraz pisałam Wam o świadomości kruchości chwili, ale pisałam też, że w każdej z tragicznych sytuacji mamy wybór: poddać się albo wstać i wziąć na plecy kolejny dzień…

Chciałabym przetoczyć tu fragment wypowiedzi jednego z ochotników, żołnieży walczących za Ukrainę, opublikowany dwa dni temu w The New York Times: „ nie do mnie należała decyzja, żeby zaatakować i używać broni. To, na co miałem wpływ to decyzja, jak ja na to odpowiem. Mój wybór, to zrobić coś produktywnego i pomóc ludziom, którzy bronią miasta.”

Jeśli spytacie mnie jak rozmawiam ze swoimi dziećmi, odpowiem podobnie. Moje dzieci nie są już małe, wyrosły w domu, gdzie szanuje się każdy dzień, wiedząc jak jest kruchy. Kiedy usłyszały o wybuchu wojny zobaczyły sceny książek, które już przeczytały… Czytały o rozstaniach pod pociągami w „Pianiście”, o tygodniowych siedzeniach w piwnicach, głodzie i mieszkaniu w gruzach w „Pamiętnikach z powstania warszawskiego” czy o młodzieży z Małego Sabotażu, „które jak kamienie, przez Boga, rzucane na szaniec” oddawali swoje życie za Ojczyznę. To były lektury, które miały nieść pamięć o tamtych czasach i przestrogę, by nigdy takie nie wróciły…Dziś mówię im, że ważne jest to jak my na to odpowiemy. A odpowiedzieć chcemy pomocą, dobrem i zachowaniem spokoju.

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” Rz 12,21

Kiedy leżałam śpiąc na karimacie, na podłodze szpitalnej, kolejny tydzień wycierając włosami kurz spod łóżka, powtarzałam sobie: nie zawsze tak będzie🙂

Kiedy trzymałam Jagodę przytuloną w ramionach, siedząc na ciepłym piasku i słuchając szumu fal, patrząc na szczęśliwych bliskich wokół, myślałam, żeby to chłonąć , docenić i zapamiętać, bo: nie zawsze tak będzie.

Nie wiem w jakim miejscu jesteś dziś Ty, może czujesz się rozbity, przestraszony, przygnębiony, pamietaj, to od Ciebie zależy, jak na to odpowiesz i cokolwiek się wydarzy: nie zawsze tak będzie.

Królowo pokoju, módl się za nami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: